Facet - to taki stwór cywilizacyjny który ma parę cech, niekoniecznie występujących razem.
Czasem wystarczy mu trzy, czasem dwie i już jest "facetem" tj.
Posiada wysokie mniemanie o sobie samym, choć czasem inni inaczej postrzegają.
Dume nie nosi w kieszeni bo ona jest jak jego cień, czasem sie boleśnie na niej potyka.
Częściej dzięki niej innym słowem bądź czynem doskwiera.
Ma na swym celowniku wszystkie "obiekty", które wydają mu się z jego punktu widzenia "przydatne dla jego celów".
Patrzy na swoją wygodę, pod maską się często chowa.
Wmawia sobie i innym, że wszystko wiedzący i już życie nie jest w stanie go zaskoczyć.
Bajeruję ile się da, nawet na siłe choć w efekcie marnie mu idzie.
Do błędów się nie przyznaje, bo to "przecież nie męskie".
Chętnie innym wytykając i nalepki różne naklejając tu i ówdzie, et cetera..
Mężczyzna - to stworzenie ziemskie, które jest prawie jak dinozaur - gatunek na wymarciu.
Wypierany przez twory cywilizacyjne, niestety.
Zna swoją wartość ale z nią się nie obnosi, co dodaje mu tego czegoś.
Jest zdecydowany i wie czego chce od życia.
Podąża do celu, lecz nie po trupach.
Dumę ba i owszem posiada, lecz bez odczuwania bóli w kręgosłupie potrafi się nagiąć
I schować ją momentami do kieszeni.
Potrafi do błędu przyznać się otwarcie, łzę uronić gdy taka konieczność.
Bo to mu wcale męskości nie odbiera.
Jest łowcą i celownik posiada, obserwuje "obiekty" lecz namierza na celownik jeden.
Nie jest zachłannym egoistą.
Potrafi przyznać się do braków w swej wiedzy.
Owszem maskę czasem też przybiera, lecz nieszkodliwą dla innych.
I doskonale zdaje sobie sprawę, że życie jest jedno.
I choć szybko leci to może człowieka zaskoczyć nie mało.. et cetera
W życiu przyszło mi spotkać przedstawicieli "obu gatunków".
Czasem facet podstępnie skrywał się w mężczyźnie, czasem odwrotnie bywało - z pozoru facet, okazywał się mężczyzną.. nie reguła.
Cicho tylko westchne, iż nadzieje mam, że jednak dinozaury nie wyginął całkiem, bo cóż to by był bez nich za świat ..
Wśród ciemnej toni czterech ścian,
W zasięgu wzroku cicho tańczy przyjazny płomyk
Nie jeden, dwa, ani trzy
Lecz parę..
Płynie nuta muzyki kojącej,
Niczym kropla deszczu na pustyni dla strudzonego wędrowca,
Jak skrawek chleba dla wygłodniałego,
Czy dobra nowina dla strapionego..
Niczym widok rozwijającego się kwiatu paproci,
Jak deszcz dla spękanej ziemi,
Czy kawałek papieru dla przygasającego ogniska.
Gdzieś pośród czterech ścian,
Słychać niczym szum potoku,
Myśli płynące gdzieś w dal..